Posty

Wyświetlam posty z etykietą za barem

Za barem. Rozdział VII

Bardzo was przepraszam za tak długą przerwę, jednak szkoła  i całkowity brak weny to nie dobre połączenie jeśli chodzi o pisanie...  Jednak jestem i mam kolejny rozdział Za barem :) ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Początek grudnia był naprawdę mroźny, a śnieg sypał w całej Anglii i Szkocji. Właśnie była sobota i pierwsza od wakacji okazja Hermiony do zarobku. Miała być kelnerką na jakimś wyjątkowo uroczystym bankiecie jednego z departamentów Ministerstwa Magii. Na pewno było kilku aurorów, bo zobaczyła Tonks i Kingsleya. Po za nimi był tu Knot, jednak obecnego ministra nie było. Za to w oczy rzucił jej się platynowy kolor włosów. Lucjusz Malfoy stał tuż przy pani Zabini w towarzystwie Narcyzy. W tym momencie Hermiona zwątpiła. Nie mogła uwierzyć, że ma podawać do stołu właśnie tym osobom. A Draco miał później przyjść do niej… to musiało być fatum. A Miona nie miała możliwości go odwołać. Czy jego rodzice o niej wiedzą, czy to właśnie dziś się dowiedzą? Jak zareaguj...

Za barem. Rozdział VI

Była już połowa listopada, a Malfoy walczył z całych sił o miłość. Robił wszystko, by tylko nie stracić Hermiony, co ona mu niezbyt utrudniała. Musiała przyznać, że podobało jej się zabieganie o nią. Draco był z nią i z żadną inną, udowadniał jej to na każdym kroku. * Niedziela po wypadzie do Hogsmeade zaczęła się dla szatynki dość późno, bo dopiero o jedenastej promienie słońca w końcu padły na jej twarz. Wstała i nieśpiesznie umyła zęby, ubrała zwykłe jeansy i szary sweterek z rękawami do łokci, ponieważ na dworze nie było aż tak zimno. Założyła wygodne buty i skierowała się do wyjścia z pokoju wspólnego. Jakie było jej zaskoczenie, gdy pod obrazem czekał na nią Draco z różą. - Witaj kochanie. Wyspałaś się? – spytał, gdy dał jej słodkiego buziaka na powitanie i wręczył różyczkę. Hermiona odesłała ją do dormitorium. - Wyspałam. Od której tu czekasz? - A nieważne… - Draco. - Dobra, od siódmej. Nie wiedziałem czy lubisz wcześnie jeść śniadanie, czy jesteś typem śpiocha. ...

Za barem. Rozdział V

Moi drodzy Czytelnicy :) Piszę tą krótką notkę, żeby zaapelować o zwracanie uwagi na dodatki na blogu,  często pytacie o kolejne części lub kiedy będą kolejne posty, a te wszystkie informacje znajdują się choćby w Proroku Codziennym :) Teraz zapraszam do czytania i komentowania :) ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~   Już prawie miesiąc chodzili do szkoły. Szósta klasa w porównaniu z poprzednią, była banalnie prosta. Nauczyciele i tak gonili z pracami domowymi i wypracowaniami, jednak dzięki temu, że nie było potrzeby zdawania SUMów, nie gnali aż tak z materiałem. Dziś był dzień wyjścia do Hogsmade, ale wybiła już dwudziesta, więc wszyscy powoli się zbierali. A tak naprawdę, to wcale nie tak powoli. Większość już grzała się w zamku. Harry i Ron też już do niego popędzili, bo Hermiona bardzo chciała zostać jeszcze w miejskiej bibliotece. Chłopakom to nie było w smak, dlatego Miona pogoniła ich, żeby jej nie przeszkadzali. Tych niewielu, co zostało jeszcze w Hogsmade, pewn...

Za barem. Rozdział IV

Hermiona już dwa tygodnie była w Norze. Był czwartek, a do końca wakacji zostały równo dwa tygodnie. Od ostatniego dnia pracy Hermiona się zmieniła. Mniej się uśmiechała i ogólnie była przygaszona. Nadal z chłopakami i Ginn chodziła nad jezioro lub pomagała pani Weasley w kuchni. Z Arturem rozmawiała o wynalazkach mugoli. No i stał się cud. Pomogła George'owi i Fredowi w jednym wynalazku, ale to chyba tylko dlatego, że już nie mieli jak rozpowszechniać tego na terenie szkoły, jedynie w swoim sklepie. Dziś był ostatni dzień tych wakacji, który spędzi wśród mugoli. Jej babcia była bardzo religijna, a dzisiaj w jej parafii był odpust, więc była największa rodzinna impreza w roku. Hermiona obiecała, że się pokaże. Ubrała się w ten sam zestaw, który planowała na randkę z Draco, nim zobaczyła prezenty od niego. Więc miała na sobie spódnicę z wysokim stanem w kolorze brudnego różu i białą koszulkę na szerokich ramiączkach. O godzinie jedenastej już była na uroczystej mszy. Gdy tylko ta...

Za barem. Rozdział III

Po ostatniej niedzieli, gdzie Mionka odpoczęła jak mało kiedy, wróciła do - trochę mniej niż zwykle - szarej rzeczywistości. Minęły już cztery dni od pamiętnej randki. Draco spędzał z Mioną każdą możliwą chwilę. Jest czwartek, godzina dwudziesta i siedział właśnie przy barze, sącząc bezalkoholowe piwo, rozmawiając z Mioną o wszystkim i o niczym. Akurat zaczęli temat filmu, na który Hermiona chciała wyciągnąć blondyna, by ten przekonał się choć do kilku mugolskich rzeczy. - Draco, to nie dużo różni się od zdjęcia czarodziejskiego. Po prostu jest większe, trwa określoną ilość czasu i dotyczy konkretnej historii. Możemy iść, na przykład, na komedię, czyli będziesz się bez przerwy śmiać. Lub na horror, czyli bardzo straszny film, lub na obyczajowy, czyli po prostu opowiadający o życiu. - Miona, przecież to jest nudne… Siedzisz i gapisz się na duże zdjęcie. - Ale przeżywasz z bohaterami ich przygody. To jak streszczenie książki w naszej wyobraźni. - Och, Draco, zostawić cię kilka d...