Posty

Alfabet F - Flaga

Mecz quidditcha to oczywiście wielkie wydarzenie w życiu szkoły. Zwłaszcza, gdy jest to mecz między Ślizgonami i Gryfonami. Hermiona siedziała na trybunach z wielką flagą Gryffindoru, krzycząc razem z resztą domu, dopingując drużynę. Nie zauważyła jednak Draco, który akurat przypadkiem przelatywał nad nią i zmienił jej ryczącego złoto-czerwonego lwa w srebrno-zielonego węża. Po meczu, gdy Draco złapał znicz, podleciał do swojej dziewczyny i tylko powiedział: - Wygrałem tylko dzięki twojemu dopingowi. I odleciał, a ona popatrzyła na płótno w swoich dłoniach i zobaczyła flagę przeciwnego domu.

Alfabet E - Eliksiry

Czy wiecie, że Snape nienawidzi uczniów? To prawda. A oto tego dowód: - Jeszcze raz otworzysz usta, odzywając się do mnie, to wyleję na ciebie ten zalążek eliksiru! - Wczoraj ci się podobały bajki na dobranoc! A jeszcze raz twoje kłaki wejdą mi do ust, to je obetnę nożem do krojenia zasuszonych żab! - Tydzień temu mówiłeś, że podoba ci się ten nieład na głowie! Po za tym jeszcze raz narusz moją przestrzeń osobistą, a wszystkie twoje czarne koszulki zamienię na te z godłem Gryffindoru! - Och, gdy w weekend naruszałem twoją przestrzeń osobistą to mruczałaś z zadowolenia! A po za tym… - Granger, Malfoy, zamknąć się, wspólny eliksir miał być karą dla was, a nie dla mnie. I nie chcę poznawać więcej szczegółów waszego, jak widać, owocnego życia.

Alfabet D - Dom

Od zakończenia szkoły minęło dwadzieścia lat. Od osiemnastu są małżeństwem. Draco i Hermiona Malfoy mieli burzliwe życie. Równie często się kłócili, co godzili. Mieli trójkę dzieci, jedenastoletniego Alana, czternastoletnią Julię i siedemnastoletniego Marca. Mieli też duży dom z ogrodem. Hermiona pracowała w Mungu, a Draco w Malfoy Corporation. Jednak nic więcej nie potrzebowali, bo przecież było dobrze. 

Alfabet C - Całus

Nie wierzę w to co widzę, ponad 200 000 wyświetleń,  jak zaczynałam nie sądziłam, że kiedykolwiek tyle będę miała. Bardzo wam dziękuję za to, że jesteście, za wszystkie komentarze i obecność, zwłaszcza, że ja czasem was zawodziłam. Dziękuję :) ······················ Od dawna dostawała liściki przy każdym śniadaniu. Dokładnie od czterdziestu siedmiu dni. Dzisiaj dostała tylko jedno zdanie. Bądź przy jeziorze, od strony dzikiej plaży. Teraz siedziała na tej plaży, czekając na nieznane. Nie wiedziała, kto przyjdzie, ani czego od niej chce. Jej ręce lekko się trzęsły. Ciągle rozglądała się na boki. Nagle czyjaś ciepła dłoń zasłoniła jej oczy, a miękkie usta przykryły jej. Kierowana odruchem oddała pocałunek. Nie wiedziała, kim on jest. Gdy zabrał dłoń z jej oczu, żeby objąć jej kark, ona ich nie otworzyła. Sama wczepiła palce w jego włosy. Poczuła, że położył ją na piasku i wisząc nad nią lekko oderwał się od jej warg. Wtedy otworzyła oczy. - Zaskoczona, co? - Ale nie wie...

Alfabet B - Biurko

Draco siedział za biurkiem w swoim dormitorium, w tej chwili powinien się uczyć eliksirów, Snape zapowiadał, że jutro będą musieli uwarzyć samodzielnie eliksir euforii, ale on nie mógł się skupić. Po jego głowie przechadzała się długonoga brunetka. Chodziła tam i z powrotem, na stopach miała szpilki, a jej nogi osłaniała krótka spódniczka. On wiedział, do kogo te nogi należą, ale wypierał się tego, jak tylko mógł. Jednak gdy te nogi realnie, teraz już w trampkach i dżinsach znalazły się w jego pokoju, a z nimi ich właścicielka mógł tylko się uśmiechnąć, pociągnąć ją na swoje kolana i wyszeptać jej do ucha ukrytego wśród burzy brązowych loków. - Tęskniłem, Hermiono, masz już nie chodzić na te babskie wieczorki w wiewiórką Blaise’a i Pomyluną.