Posty

Wieczorami

To ja mam być tłustowłosym dupkiem z lochów, nietoperzem, postrachem Hogwartu? Uczniowie myślą, że wieczorami, z piórem zamaczanym w krwi szczeniaczków, sprawdzam ich eseje, popijając Ognistą Whisky, wymyślam co raz to nowe szlabany. Nauczyciele oraz członkowie Zakonu podejrzewają mnie o upajanie się widokiem Mrocznego Znaku w świetle przytłumionych świec przy obrazie Voldemorta. Za to Śmierciożercy widzą we mnie pupilka Dumbledore’a, wylegującego się u niego w gabine cie na dywaniku jak Nagini przy Czarnym Panu. A jaka jest prawda? Moje wieczory to sprawdzanie wypocin uczniów i usilne próby nie wrzucenia tych bzdur do kominka. Piję kawę litrami, by jak najdłużej nie usnąć, bo sny to koszmary pełne krzyków torturowanych ludzi. Zamiast wielbienia Mrocznego Znaku, Voldemorta czy Dumbledora, zamykam się po prostu u siebie, mając nadzieję, że akurat dzisiaj żaden z nich nie będzie mnie wzywać. Jednak zazwyczaj to złudna nadzieja.

Tak trochę o nas

Na dzień przed maturą, trzymajcie kciuki :) *********************************** No i co mam powiedzieć? Czemu z nią jestem? Jaka była droga naszego związku? Była długa i żmudna, koniec. Czemu jesteśmy razem? Chyba nie ma jednego powodu. No dobra, zacznijmy od pociągu do Hogwartu w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego pierwszego roku. Zaczęło się od tego, że jej nie lubiłem. A ona nawet nie zrobiła mi nic złego. Ale była ze złej rodziny, moi rodzice powtarzali, że czystość krwi przede wszystkim, a ona była szlamą … kiedyś nadużywałem tego słowa. No cóż, już w pociągu ją obrażałem. A później było już tylko grzej. W pierwszej klasie obserwowałem jak wszyscy się od niej odwracają. Ona była grzeczna, mądra, zawsze znała odpowiedź, miała odrobione prace domowe, a na lekcjach poprawiała gorszych uczniów. Powinna być Krukonką… no cóż, nie była. Była Gryfonką… kolejna wada według moich rodziców. W noc duchów nagle związała się z Wiewiórą i Bliznowatym. Nagle wielce przyjaciele. Ko...

Przygotowania do OWTMów

Wesołych świąt i smacznego jajka :) ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Po wojnie nie było łatwo. Każdy miał swoje troski, żałoby, smutki i, mimo powszechnej radości dotyczącej upragnionego pokoju, każdy w sercu miał zadrę. Jednak życie idzie dalej, ludzie wracają do pracy, mugolacy wychodzą na ulice, a Hogwart zostaje odbudowany. Wiele osób zostaje uznanych za szpiegów dobrej lub złej strony i w zależności od czynów są uniewinniani lub skazywani. Dużo się działo, ale to już cichnie. Od wojny minął prawie rok, uczniowie przygotowują się do egzaminów końcowych. Dużo siódmo-, szóstoklasistów, którzy angażowali się w wojnę powtarzało rok. Wśród nich byli przedstawiciele wszystkich domów. Z Ravenclawu Luna Lovegood, nowa dziewczyna Harry’ego, który też wrócił do szkoły, z Hufflepuffu Justin Finch-Fletchey, ze Slyterinu tylko Draco Malfoy i Teodor Nott, a z Gryffindoru Weasleyowie, Hermiona, Neville i Dean. Teraz już nawet największe leniuchy wzięły się do nauki na czele z Ronem. Jed...

Prawda czy wyzwanie

Minęło ponad pół roku od zakończenia wojny. Od września znów chodzimy do szkoły, odbudowanej podczas wakacji. Szokiem jest dla wszystkich, ilu Ślizgonów wróciło do Hogwartu. O Snape’ie można mówić dużo złych rzeczy, ale na pewno nie to, że nie dba o swoich podopiecznych. Kogo tylko mógł, wyciągał z bagna Śmierciożerców. Uratował mnie, Malfoya, Zabiniego, Higgsa, Puceya, Parkinson, Greengrass. Teraz jestem nawet prefektem naczelnym, z jednej strony mnie to zdziwiło, przecież jestem Ślizgonem, nas zawsze kojarzy się z Vodemortem, ale jednak moja rodzina nigdy nie należała do grona Śmierciożerców. Drugim prefektem naczelnym jest oczywiście Granger. Ogólnie, nie żyje nam się źle. Mimo wspólnego apartamentu ona siedzi tylko w swojej sypialni, więc salon mam zazwyczaj tylko do swojej dyspozycji, co inni Ślizgoni zawsze wykorzystują dla imprez. Jej o dziwo to nie przeszkadza, nigdy się nie skarżyła. To znaczy, zawsze muszę posprzątać, ale ona nigdy sama mi o tym nie musiała przypominać. ...

Po wojnie cz.II

Witam wszystkich. Dzisiaj przychodzę z dość długą pogadanką, ale też z drugą częścią W czasie wojny. Ten dzień jest ważny dla mnie. Równo rok temu założyłam swojego pierwszego bloga, zresztą właśnie na nim jesteście i opublikowałam na nim prolog Gdy wróg okazuje się bliższy niż przyjaciel. Ta droga była dla mnie długa, nie raz wyboista, ale jednak fajna. Pamiętam jak 28.02.2014r miałam równo pięć wejść w ciągu całego dnia i jestem pewna, że co najmniej trzy wejścia były moje własne nim zorientowałam się gdzie je wyłączyć J. Jednak w ciągu roku tych wejść było 140 676, postów a postów (razem z tym) pięćdziesiąt trzy. Najczęściej odwiedzanym przez Was postem była miniaturka Ona. Moja praca została przez was skomentowana tysiąc jeden razy J. Szablon zmieniałam cztery razy, zaczynając od swojego własnego, który był banalnie prosty, przez pobrany, aż do dwóch specjalnie dla mojego bloga, za które jestem bardzo wdzięczna StrayHeart. Teraz Przyszedł czas podziękować dziewczynom, które sprawd...